photo 6_zpsa826434e.png  photo 7_zpsb7103014.png  photo 8_zpsc02011dd.png  photo SZABLONY_zpsb9bb3db3.png  photo 9_zps7ae64d76.png  photo 10_zpsc0d1cdc3.png

sobota, 20 grudnia 2014

Moje ozdoby z filcu i Mały Pierniczek :)


Witajcie po długiej przerwie. Dziś tytuł posta miał brzmieć "Dwa pierniczki". Miał być przepis na szybki i łatwy piernik świąteczny, ale zdjęcie się gdzieś zawieruszyło, więc będzie następnym razem. Zatem pochwalę się moimi świątecznymi ozdobami z filcu - których zrobiłam bardzo mało (ale zawsze lepiej tyle niż nic) i już wiszą na choince:) 



A ten drugi Pierniczek to mój synek - który już od kilkunastu dni jest z nami :) Jestem zmęczona ale szczęśliwa. Taki maleńki skarb wynagradza wszystko. Znajomi mówią, że piękny prezent na święta mamy - tak to prawda :)


poniedziałek, 1 grudnia 2014

Polskie piosenki świąteczne

Macie swoją ulubioną piosenkę świąteczną? Poniżej zestawiłam piosenki polskich wykonawców, które już niebawem usłyszymy w radio :) W końcu mamy już grudzień...











poniedziałek, 24 listopada 2014

Walka z przeziębieniem i niespodzianka


2 lata temu  pod koniec listopada dopadło mnie przeziębienie. Od razu zaczęłam ratować się gripexami, fervexami i tym, co było akurat pod ręką. Do pracy oczywiście biegałam, no bo jak grypa to nie choroba, to tym bardziej przeziębienie. Zresztą chyba w każdej pracy chorować nie wypada.... No i sezon gorący się zbliża - święta, koniec roku, podsumowania, analizy, raporty.... Z dnia na dzień było tak sobie, może nie gorzej, ale na pewno też nie lepiej. I tak dotrwałam do Świąt Bożego Narodzenia. Już w Wigilię zaczęłam się dużo gorzej czuć, dlatego gdy nadarzyła się okazja prywatnej wizyty u lekarza postanowiłam skorzystać. Za wizytę zapłaciłam, receptę na leki płatne 100% wykupiłam. Na smażonego karpia, na którego cały rok czekałam, bo nigdy mi lepiej nie smakuje niż w Wigilię nawet nie spojrzałam... Wszystkie potrawy wigilijne mogłyby dla mnie wtedy nie istnieć, nie miałam ochoty na nie patrzeć, a co dopiero je jeść. Rozłożyło mnie totalnie i marzyłam tylko aby się położyć. Całe Święta spędziłam w łóżku, podniosłam się w ostatni dzień, no bo przecież jutro trzeba iść do pracy...Jednak nie poszłam, nie dałam rady...Zamiast tego odwiedziłam lekarza z prośbą o wypisanie L4, aaa i jeszcze nie wspomniałam, że na początku grudnia też byłam u lekarza, wtedy L4 nie chciałam wziąć na własną odpowiedzialność... I tak dzięki temu Święta spędziłam w łóżku, z Sylwestra też wyszły nici, spędziliśmy go z mężem w mieszkaniu, razem z nami bawili się katar, kaszel i inne wirusy... Potem okazało się, że wyjazd na narty też się nie uda, na szczęście dało się go przełożyć i nie straciliśmy zaliczki. Jakoś się pozbyłam choróbska, ale od tego czasu moja odporność masakrycznie spadła. Żałuję, że byłam taka głupia, że pracę stawiałam ponad wszystko, że nie zadbałam o siebie i o swoje zdrowie. Teraz byle okazja, a ja już mam katar, boli mnie gardło. I od tego się zaczyna, a kończy na antybiotyku.
W tamtym tygodniu znów mnie coś złapało. Obecnie mogę się tylko leczyć domowymi sposobami, choć one już nie są dla mnie tak skuteczne. Próbuję wszystkiego:) Dziś już jest lepiej, ale te kilka ostatnich dni spędziłam w łóżku, zła sama na siebie, że kiedyś postąpiłam tak głupio... Dlatego pamiętajcie - nic nie jest ważne i cenniejsze od Waszego zdrowia!
To tyle mojego wywodu. Końcówka będzie bardziej miła bo pochwalę się prezentem - w sumie nie dla mnie, ale dla osóbki, której jeszcze nie ma z nami (ale już niedługo będzie) i już jest najważniejszą dla mnie na świecie:)
Za prezent dziękuję Beatce z www.leniuszkowo.blogspot.com 
Króliczek jest śliczny :) i z niecierpliwością czeka na swojego właściciela :)











czwartek, 13 listopada 2014

Inspiracje na świąteczne ozdoby z filcu


Choć jeszcze listopad, a za oknem typowa jesienna aura, czuć że zbliżają się Święta. I to te ulubione większości z nas. Przypominają o tym najbardziej chyba supermarkety, gdzie zaraz po Święcie Zmarłych, na półkach pojawiły się czekoladowe Mikołaje, słodycze w specjalnych świątecznych opakowaniach, girlandy, stroiki, bombki, ozdoby. Tak wiem, gdzieniegdzie można było spotkać Mikołaje już w październiku - dla mnie to bezsensu, no ale cóż... 
Na wielu blogach też już widać świąteczne zamieszanie :) Pierwsze świąteczne przepisy, kartki, ozdoby. Super. Kartek w tym roku nie planuję robić, za to chętnie zabiorę się za stworzenie paru oryginalnych ozdób choinkowych z filcu. Kilka inspiracji udało mi się znaleźć, więc mam nadzieję, że i mnie uda się coś wyczarować :)












via on Pinterest

czwartek, 6 listopada 2014

Banana bread


Już jakiś czas temu natknęłam się na ten przepis na blogach kulinarnych. No i duża ilość bananów zakupionych ostatnio zmotywowała mnie do tego wypieku. Chlebek bananowy - bardzo prosty i szybki w przygotowaniu wyszedł naprawdę pyszny. Moje banany nie były bardzo dojrzałe, ale bez problemu poradziłam sobie z ich zmiażdżeniem.

Przepis pochodzi z bloga szusz.com.pl

Składniki :
  • pół kostki rozpuszczonego masła
  • pół szklanki białego cukru 
  • 4 banany
  • 1,5 szklanki mąki
  • 2 jajka
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • łyżeczka cukru waniliowego
Banany gnieciemy na papkę. Następnie dodajemy wszystkie składniki ( bez mąki ) i mieszamy, na koniec dodajemy mąkę i mieszamy na gładką masę.
Przelewamy całość do  wysmarowanej margaryną i oprószonej mąką formy. Pieczemy w 170 st. ok 1h.


piątek, 31 października 2014

Koniec października...


Nie wiem jak Wam, ale mnie październik bardzo szybko minął :) Może to i dobrze :) Znów było wycieczkowo, kulinarnie, wypiekowo. W tym miesiącu zajadałam się szarlotką - tą serwowaną w Schronisku Ornak w Dolinie Kościeliskiej (pyszna), upieczoną przez moją ciocię (rewelacja) oraz przez siebie samą - szarlotką po tatrzańsku - polecam! Przepis na szarlotkę po tatrzańsku znajdziecie na wielu blogach kulinarnych, ja oczywiście skorzystałam z przepisu Dorotki - KLIK


Tym, którzy nie lubią ciast i słodkich deserów polecam deser przygotowany w pucharkach z owocami i jogurtem greckim - pycha! Ja użyłam ciemnych winogron, banana i migdałów :)




Drugi weekend października spędziliśmy w górach. Pogoda była tak bajkowa, że zachęciła mnóstwo turystów do wycieczek. Na szczęście udało nam się ominąć megakorki, a miejsca, w które się udaliśmy (Dolina Kościeliska, Dolina Strążyska) też nie były bardzo oblegane :)







środa, 1 października 2014

Orzechy włoskie czy pączek?

Kolejne dary jesieni u mnie w domu. Orzechy włoskie uwielbiam, zwłaszcza te pierwsze, kiedy jeszcze można obierać ze skórki i zjadać same białe :) Podobno są dość kaloryczne, uwierzycie, że 5 orzechów włoskich ma tyle kalorii co pączek? Kto z nas nie wybrałby świeżutkiego pączusia z lukrem prosto z cukierni zamiast orzechów? Niestety kalorie w pączku to puste kalorie, a takie orzechy zawierają mnóstwo wartości odżywczych. Zawierają pełnowartościowe biało i kwasy Omega-3. 

Bogactwem składników mineralnych orzechy włoskie biją na głowę laskowe. Ze względu na dużą ilość fosforu, który doskonale wpływa na pracę mózgu, orzechy polecane są dla uczących się. Są także dobrym źródłem żelaza, wapnia, potasu, magnezu i cynku. Witamina E, w którą obfitują, korzystnie wpływa na skórę, zaś B6 bierze udział w powstawaniu przeciwciał i czerwonych krwinek. Orzechy polecane są również kobietom w ciąży, zawierają bowiem kwas foliowy niezbędny do prawidłowego rozwoju płodu. Podobne zalety ma olej wytłoczony z orzechów włoskich, doskonały do stosowania na zimno, np. do sałatek.
źródło: Klik