photo 6_zpsa826434e.png  photo 7_zpsb7103014.png  photo 8_zpsc02011dd.png  photo SZABLONY_zpsb9bb3db3.png  photo 9_zps7ae64d76.png  photo 10_zpsc0d1cdc3.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misz masz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misz masz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 kwietnia 2015

Projekty ramek cyfrowych


Jestem właśnie w trakcie wykonywania projektów ramek do zdjęć dla noworodków! Robię je dla znajomej fotografki. Nie ukrywam, że robię to pierwszy raz, ta praca sprawia mi wiele przyjemności, choć łatwo nie jest, coś mi nie pasuje ciągle, raz za mało, raz za dużo elementów... A co Wy myślicie?










środa, 22 kwietnia 2015

Cukierkowy naszyjnik dla małej księżniczki


W końcu coś z DIY. Z resztek filcu zrobiłam taki oto kolorowy naszyjnik. Powstałe "koraliki" bardzo kojarzą mi się z odpustowymi cukierkami :) 
Z filcu wycinałam długie paseczki, nakładałam 2 na siebie i zwijałam w rulon. Efekt na zdjęciu :)


czwartek, 9 kwietnia 2015

Biedronkowy Przepiśnik


W końcu zrobię porządki w moich przepisach. Mam niby segregator - założyłam go jeszcze w podstawówce (stare czasy ;), ale platają się tam różne kartki i karteczki z najlepszymi przepisami. Bo najlepsze to te od cioci, znajomej czy sąsiadki. Zawsze wyjdą! Dlatego, kiedy w ofercie Biedronki zobaczyłam przepiśniki wiedziałam, że jeden musi być mój! Wybrałam sobie ten najładniejszy, jednak okazało się, że przepiśniki rozeszły się jak świeże bułeczki i prawie żadnego wyboru nie było. Ale i tak ten co mam jest piękny! W środku praktyczne zakładki, przekładki, kieszonki i kartki. Wszystkie w moich ulubionych kolorach. Przepiśnik jest cudny :)


czwartek, 2 kwietnia 2015

Życzenia świąteczne...


Pewnie od dziś na prawie każdym blogu zrobi się świątecznie. Będą kolorowe zajączki, kurczaczki i pisanki :) Tak pastelowo, kolorowo, świeżo i wiosennie. Ja również chcę złożyć Wam życzenia z okazji tych Świąt. Nie zapominajmy jednak jaki jest główny sens Wielkanocy. Pośród tych wszystkich pisanek, ozdób świątecznych, znajdźmy czas na trochę zadumy, wyciszenia i przemyśleń....

Idzie Chrystus Zmartwychwstały

z dłoni Jego płyną blaski
niesie sercom utęsknionym
niezliczone swoje łaski.

Obfitych łask Bożych 

i wszelkiej pomyślności
z okazji Świąt Wielkanocnych...




A tak wyrosła moja rzeżucha: 




Miłego świętowania! Alleluja :)

wtorek, 31 marca 2015

A to pech!


Im jestem starsza tym bardziej podchodzę do drobnych przeciwności w życiu na luzie. Szkoda się denerwować. Są w życiu sprawy ważniejsze, na których trzeba skupić większą uwagę. Ale niestety czasem mówię - i jak tu się nie denerwować? Niby jakieś pierdoły, drobnostki, a jednak. Najgorsze jest to, że odkręcanie takich spraw, naprawianie i prostowanie błędów też zabiera trochę czasu, który moglibyśmy przeznaczyć na inne, bardziej przyjemne rzeczy.
Przykłady z moich ostatnich kilkunastu dni:

1. Kupiłam w sklepie internetowym kilka rzeczy. Okazało się, że produkt X nie pasuje, zatem po uzgodnieniu ze sprzedającym odsyłam go i wymieniam na podobny. Ja pokrywam koszty przesyłki - koszty przesyłki ze zwróconym towarem oraz koszty przesyłki z wymienionym towarem od sprzedającego (oczywiste przy zakupach internetowych). Proszę tylko sprzedającego, o jak najszybsze nadanie - uzgodnienie POLECONY PRIORYTET.
Czekam i czekam przesyłki nie widać. Zaczynam się denerwować, bo potrzebuję tą rzecz na już. We środę piszę do sprzedającego czy przesyłka została wysłana. Otrzymuję odpowiedź - nadane w piątek! Wraz z odpowiedzią otrzymuję nr listu oraz informację, że na stronie Poczty Polskiej jest informacja o dwóch nieudanych próbach doręczenia przesyłki w poniedziałek i wtorek. Dziwne myślę - bo cały czas jestem w domu, w skrzynce awiza brak (tak tak, niektórym listonoszom nie chce się wychodzić na 5 piętro i od razu wolą wrzucić awizo - masakra). Ale awiza brak jak już wspomniałam. Dzwonię na pocztę i pytam o co chodzi - Pan uprzejmie mówi, że listonosz pewnie się nie wyrobił, że miał pewnie dużo listów do rozniesienia i się nie wyrobił. No tak, tylko mnie to jakoś nie interesuje, zwłaszcza, że to był priorytet. Sprawdzam dokładnie jeszcze informację na stronie internetowej Poczty i odkryłam kolejną rzecz - przesyłka została skierowana do Urzędu Pocztowego, który jest zlokalizowany dalej niż 3 inne placówki poczty, na które wcześniej przychodziły inne przesyłki. Dzwonię więc do tego urzędu i znowu pytam co się stało, otrzymałam podobną odpowiedź, więc pytam - czy jak dziś listonosz do mnie nie przyjdzie, to czy mogę przyjść na pocztę i odebrać osobiście przesyłkę? (bo wiem, że pod koniec dnia listonosz musi zdać wszystkie nierozniesione przesyłki). Otrzymuję odpowiedź - tego nie umiem Pani powiedzieć, ale proszę zadzwonić koło 18....... Ręce mi opadły. Na szczęście o 17 listonosz zapukał do drzwi. Super. Priorytet nadano w piątek rano, a dostarczony został w środę popołudniu. 
Złożyłam reklamację, a raczej zażalenie na taką opieszałość Poczty, ciekawe czy usłyszę słowo przepraszam.

2. Znowu przypadek z Pocztą. Tym razem wysyłam przedmiot za pobraniem. Wykorzystuję do tego Paczkę24. Jakiś dziwny ten formularz. Umówiłam się ze sprzedającym, że to on ponosi koszty przesyłki. Zaznaczyłam Opłatę uiszcza Adresat. Przy wysyłce na poczcie opłata zostaje mi jednak pobrana. Nie protestuję, bo pierwszy raz wysyłam taką przesyłkę, myślę sobie pobiorą w celu zabezpieczenia się gdyby np. adresat nie odbierał, a potem oddadzą wraz z wartością zapłaconą przez kupującego. Listonosz przy doręczeniu pobiera również taką samą kwotę od adresata. A na moim koncie pojawia się tylko kwota za sprzedany przedmiot. Poczta pobrała 2 razy opłatę. Dzwonię zatem do BOK i pytam. Pani każe składać reklamację. Albo iść na pocztę i wyjaśnić sprawę. Na szczęście dzwoniłam już dzisiaj. Pan bardzo zdziwiony, ale powiedział, że pieniądze odda. Zobaczymy - idę popołudniu.

3. Znowu zakupy internetowe :) Kupiłam ostatnio cyfrową ramkę na zdjęcia. Z braku czasu leżała kilkanaście dni. Po włączeniu coś było nie tak. Niby działała, ale tylko na chwilę, potem się wyłączała. Pokazywała tylko 5 zdjęć z podłączonego źródła, na którym było ich kilkadziesiąt. Znów reklamacja. Bez problemu zjawił się kurier odebrał wadliwy towar. Czekam. 14 dni i nic. Kontaktuję się ze sklepem co z moją ramką. Nie wiedzą. Proszą o cierpliwość bo sprawę wyjaśniają. Otrzymuję informację, że otrzymam nowy towar. 
W poniedziałek tel. od firmy kurierskiej, że na paczce jest niekompletny adres i proszą o informację bo jak zdążą to jeszcze dzisiaj dostarczą. I dobrze, że zadzwonili, bo adres był całkowicie zły - teraz mam nowy adres, a oni wzięli adres z poprzedniego miejsca zameldowania. Podałam nowy adres i w tym samym dniu otrzymałam przesyłkę. I wiecie co? Nie na tym nie koniec :) Po otwarciu od razu wzięłam do ręki instrukcję obsługi i uruchomiłam ramkę zgodnie z zaleceniami. Tzn chciałam ją uruchomić bo.... ramka nie działa :) Nie wiem czy to wina samej ramki, czy zasilacza ale nie działa. W ogóle. Piszę więc do sklepu internetowego. Trochę mi głupio, ale to chyba nie mi powinno być głupio. Otrzymuję odpowiedź od uprzejmej Pani, że będzie się ze mną kontaktował dział reklamacji. Czekam zatem :)

Grunt to się nie denerwować :) A Wy też często macie takiego pecha?


poniedziałek, 23 marca 2015

Pora na rzeżuchę!


Zbliża się Wielkanoc. Ja już postanowiłam posadzić rzeżuchę. Świetnie sprawdza się jako dekoracja na wielkanocnym stole, ale nie tylko. Ja bardzo lubię kiełki rzeżuchy i z chęcią zjadam je kładąc na kanapkę. Z chęcią pokażę Wam jak mi wyrosła za kilka dni :)

Okazuje się, że rzeżucha ma bardzo wiele właściwości leczniczych. Zawiera mnóstwo witamin i mikroelementów. Na portalu poradnikzdrowie.pl możemy przeczytać: 

Rzeżucha ma właściwości zdrowotne i kosmetyczne. Jest źródłem potrzebnych naszemu organizmowi witamin - zwłaszcza witaminy C - i mikroelementów. Dawniej rzeżucha stosowana była przy owrzodzeniach skóry i pasożytach jelit, ponadto dezynfekowano nią jamę ustną i przewód pokarmowy.
Rzeżucha w medycynie ludowej
Powinna gościć na naszym stole (nie tylko w formie dekoracji!) przez cały rok, a już z pewnością zimą i na przedwiośniu, kiedy trudniej o pełnowartościowe warzywa.  Rzeżucha jest nieoceniona, kiedy dopada nas wiosenne przesilenie - czujemy się słabo, kiepsko znosimy zmiany temperatur, mamy szarą cerę i matowe włosy.
W medycynie ludowej nazywano ją zdrowiem ciała. Nic dziwnego, skoro była lekiem na pasożyty jelit i owrzodzenia skóry. Już wtedy wiedziano, że dezynfekuje jamę ustną i przewód pokarmowy. Poza tym działa moczopędnie – z tego względu wskazana jest przy chorobach nerek. Ale uwaga! Jeśli zjemy jej za dużo, może spowodować stan zapalny pęcherza. Kilka porcji wielkości łyżeczki od herbaty w zupełności wystarczy w ciągu doby.

Rzeżucha zawiera sporo witaminy C. Dlatego też zaleca się ją palaczom, którzy cierpią na niedobory tego nieocenionego przeciwutleniacza (mają jej o 40 proc. mniej niż osoby niepalące). To także świetne źródło witaminy: A, B, PP i K.
Żywieniowcy chwalą ją również za ogromne bogactwo soli mineralnych oraz pierwiastków: żelaza i magnezu. Dlatego powinna być w jadłospisie kobiet w ciąży i dzieci, a także osób wycieńczonych. Wskazane jest regularne jedzenie rzeżuchy przy bronchicie, dolegliwościach reumatycznych, anemii, a także przy chorobie wieńcowej i zaburzeniach krążenia.
Spożywanie rzeżuchy zaleca się osobom chorującym na osteoporozę. Zwłaszcza tych, które nie tolerują mleka i jego przetworów. Pod względem zawartości wapnia rzeżucha jest drugą rośliną po orzechach laskowych!

Ponieważ jest bogatym źródłem łatwo przyswajalnego jodu, poleca się ją osobom z niedoczynnością tarczycy. Rzeżuchy nie powinni sobie żałować ludzie chorzy na cukrzycę. Obniża bowiem poziom cukru we krwi, zaś zawarty w niej chrom wspomaga prawidłową pracę trzustki.
źródło: poradnikzdrowie.pl

piątek, 20 marca 2015

Nie nadaję się na blogerkę! :)

Podsumowanie nie jest dostępne. Kliknij tutaj, by wyświetlić tego posta.

niedziela, 4 stycznia 2015

Witajcie w 2015!


Witajcie w Nowym Roku :) Mam nadzieję, że u wszystkich z Was zaczął się pomyślnie :) Spóźnione życzenia dla Was: 


W Nowym Roku życzę Wam:
12 miesięcy zdrowia,
53 tygodni szczęścia,
8760 godzin wytrwałości,
525600 minut pogody ducha
i 31536000 sekund miłości!



sobota, 20 grudnia 2014

Moje ozdoby z filcu i Mały Pierniczek :)


Witajcie po długiej przerwie. Dziś tytuł posta miał brzmieć "Dwa pierniczki". Miał być przepis na szybki i łatwy piernik świąteczny, ale zdjęcie się gdzieś zawieruszyło, więc będzie następnym razem. Zatem pochwalę się moimi świątecznymi ozdobami z filcu - których zrobiłam bardzo mało (ale zawsze lepiej tyle niż nic) i już wiszą na choince:) 



A ten drugi Pierniczek to mój synek - który już od kilkunastu dni jest z nami :) Jestem zmęczona ale szczęśliwa. Taki maleńki skarb wynagradza wszystko. Znajomi mówią, że piękny prezent na święta mamy - tak to prawda :)


poniedziałek, 1 grudnia 2014

Polskie piosenki świąteczne

Macie swoją ulubioną piosenkę świąteczną? Poniżej zestawiłam piosenki polskich wykonawców, które już niebawem usłyszymy w radio :) W końcu mamy już grudzień...











poniedziałek, 24 listopada 2014

Walka z przeziębieniem i niespodzianka


2 lata temu  pod koniec listopada dopadło mnie przeziębienie. Od razu zaczęłam ratować się gripexami, fervexami i tym, co było akurat pod ręką. Do pracy oczywiście biegałam, no bo jak grypa to nie choroba, to tym bardziej przeziębienie. Zresztą chyba w każdej pracy chorować nie wypada.... No i sezon gorący się zbliża - święta, koniec roku, podsumowania, analizy, raporty.... Z dnia na dzień było tak sobie, może nie gorzej, ale na pewno też nie lepiej. I tak dotrwałam do Świąt Bożego Narodzenia. Już w Wigilię zaczęłam się dużo gorzej czuć, dlatego gdy nadarzyła się okazja prywatnej wizyty u lekarza postanowiłam skorzystać. Za wizytę zapłaciłam, receptę na leki płatne 100% wykupiłam. Na smażonego karpia, na którego cały rok czekałam, bo nigdy mi lepiej nie smakuje niż w Wigilię nawet nie spojrzałam... Wszystkie potrawy wigilijne mogłyby dla mnie wtedy nie istnieć, nie miałam ochoty na nie patrzeć, a co dopiero je jeść. Rozłożyło mnie totalnie i marzyłam tylko aby się położyć. Całe Święta spędziłam w łóżku, podniosłam się w ostatni dzień, no bo przecież jutro trzeba iść do pracy...Jednak nie poszłam, nie dałam rady...Zamiast tego odwiedziłam lekarza z prośbą o wypisanie L4, aaa i jeszcze nie wspomniałam, że na początku grudnia też byłam u lekarza, wtedy L4 nie chciałam wziąć na własną odpowiedzialność... I tak dzięki temu Święta spędziłam w łóżku, z Sylwestra też wyszły nici, spędziliśmy go z mężem w mieszkaniu, razem z nami bawili się katar, kaszel i inne wirusy... Potem okazało się, że wyjazd na narty też się nie uda, na szczęście dało się go przełożyć i nie straciliśmy zaliczki. Jakoś się pozbyłam choróbska, ale od tego czasu moja odporność masakrycznie spadła. Żałuję, że byłam taka głupia, że pracę stawiałam ponad wszystko, że nie zadbałam o siebie i o swoje zdrowie. Teraz byle okazja, a ja już mam katar, boli mnie gardło. I od tego się zaczyna, a kończy na antybiotyku.
W tamtym tygodniu znów mnie coś złapało. Obecnie mogę się tylko leczyć domowymi sposobami, choć one już nie są dla mnie tak skuteczne. Próbuję wszystkiego:) Dziś już jest lepiej, ale te kilka ostatnich dni spędziłam w łóżku, zła sama na siebie, że kiedyś postąpiłam tak głupio... Dlatego pamiętajcie - nic nie jest ważne i cenniejsze od Waszego zdrowia!
To tyle mojego wywodu. Końcówka będzie bardziej miła bo pochwalę się prezentem - w sumie nie dla mnie, ale dla osóbki, której jeszcze nie ma z nami (ale już niedługo będzie) i już jest najważniejszą dla mnie na świecie:)
Za prezent dziękuję Beatce z www.leniuszkowo.blogspot.com 
Króliczek jest śliczny :) i z niecierpliwością czeka na swojego właściciela :)











środa, 1 października 2014

Orzechy włoskie czy pączek?

Kolejne dary jesieni u mnie w domu. Orzechy włoskie uwielbiam, zwłaszcza te pierwsze, kiedy jeszcze można obierać ze skórki i zjadać same białe :) Podobno są dość kaloryczne, uwierzycie, że 5 orzechów włoskich ma tyle kalorii co pączek? Kto z nas nie wybrałby świeżutkiego pączusia z lukrem prosto z cukierni zamiast orzechów? Niestety kalorie w pączku to puste kalorie, a takie orzechy zawierają mnóstwo wartości odżywczych. Zawierają pełnowartościowe biało i kwasy Omega-3. 

Bogactwem składników mineralnych orzechy włoskie biją na głowę laskowe. Ze względu na dużą ilość fosforu, który doskonale wpływa na pracę mózgu, orzechy polecane są dla uczących się. Są także dobrym źródłem żelaza, wapnia, potasu, magnezu i cynku. Witamina E, w którą obfitują, korzystnie wpływa na skórę, zaś B6 bierze udział w powstawaniu przeciwciał i czerwonych krwinek. Orzechy polecane są również kobietom w ciąży, zawierają bowiem kwas foliowy niezbędny do prawidłowego rozwoju płodu. Podobne zalety ma olej wytłoczony z orzechów włoskich, doskonały do stosowania na zimno, np. do sałatek.
źródło: Klik




wtorek, 23 września 2014

Mój przyjaciel Michael....



Żeby nie było ciągle kulinarnie dziś będzie książkowo. Przeczytałam ostatnio książkę o Michaelu Jacksonie, napisaną przez jego przyjaciela Franka Cascio. Książka ciekawa, zaskakująca, szybko się ją czyta. Czy jest prawdziwa? Nie wiem, mam mieszane odczucia.... Niektórzy sądzą, że wybiela życie i zachowanie Króla Popu.... Może i tak. Myślę, że prawdy nigdy do końca się nie dowiemy.
Fakt, że Jackson był wielkim artystą, ale jakim był człowiekiem? 
Słucham jego piosenek, mam parę ulubionych....

poniedziałek, 21 lipca 2014

Małe szczęścia i ich smak




Póki radość jest w nas 
Słońca dłoń gładzi twarz 
Warto żyć, warto śnić, warto być 
Póki wciąż śpiewa ptak 
Rzeka ma źródła smak 
Warto śmiać, cieszyć się 
Warto kochać 

Gdzieś w każdym z nas 
Jest dziecka ślad 
Małe szczęścia 
I ich smak ...


                      "Małe szczęścia"


wtorek, 27 maja 2014

Ogród botaniczny w Krakowie


Wiecie co? :) Tak sobie myślę, że dobrze, że nie jestem jakąś znaną blogerką, na której ciąży presja pisania postów codziennie lub nawet dwa razy dziennie. Biorąc pod uwagę moją aktywność tutaj można stwierdzić, że żadna ze mnie blogerka :) Ale chciałam mieć swoje miejsce w sieci i je mam, nie muszę niczego robić na siłę, a tym, którzy tu dziś zaglądną bardzo dziękuję :)
Ostatnio moja doba skurczyła się do rozmiaru XXS, mam tyle zaległości, że nie wiem, ale dla chcącego nic trudnego. 
Powoli zaczyna się sezon na truskawki, które uwielbiam. Wszystko teraz kręci się wokół nich. Koktajl truskawkowy, makaron z truskawkami, pierogi czy ciasto. Planuję też zrobić dużo słoiczków dżemu truskawkowego bo taki jest najlepszy do naleśników :)
Mój ostatni wypiek - na szybko to ciasto ucierane z truskawkami i rabarbarem. Mmm pycha, a najlepsza kruszonka. Przepis pochodzi z bloga Moje wypieki. 



Pochwalę się jeszcze zaproszeniami, które robiłam na komunię dla dziecka mojej znajomej :)




A na koniec kilka fotek z Ogrodu botanicznego w Krakowie:)








Pozdrawiam !



środa, 9 kwietnia 2014

Wesołego Alleluja! Napisy na kartki do pobrania


Zrobiłam 3 karteczki w wolnej chwili, kiedyś robiłam ich dużo, potem w ogóle, a w tym roku przypomniałam sobie jaka to świetna zabawa. Zrobiłam z materiałów, które miałam pod ręką, więc nie są za bardzo wyszukane.
Dla tych z Was, które też robią karteczki mam do pobrania napisy w specjalnych ozdobnych czcionkach, które możecie wydrukować, wyciąć i dokleić do własnoręcznie robionej kartki!




Napisy do pobrania tutaj: KLIK




piątek, 28 marca 2014

Zakładki do książki


Kiedyś pokazywałam Wam jakie zakładki zrobiłam sobie do książki. Powiem szczerze, że taka mała rzecz chcąc nie chcąc zachęca mnie do otwarcia lektury i poczytania trochę. Parę dni temu u kogoś przez przypadek przeczytałam o blogowym wyzwaniu - przeczytaj tyle ile masz wzrostu... (chodzi o to, aby mierzyć grubość grzbietu, każdej przeczytanej książki i sumować ze sobą). Musiałabym się nieźle sprężyć, żeby do końca roku przeczytać tyle centymetrów ;) Ja zrobiłam sobie inne postanowienie  - czytać książkę jedną po drugiej - nie robiąc dłuższych, kilkunastodniowych przerw :)
Obecnie skończyłam czytać Fałszywe wrażenie Jeffrey'a Archera, na półce czeka już 3 cz. Millenium. Poluję na którąś z książek Jodi Picoult :)
Aby również was zachęcić do czytania mam dla Was niespodziankę - zakładki, które możecie sobie wydrukować :) Do pobrania tutaj - KLIK


poniedziałek, 24 marca 2014

Zabiegana



Przyszła wiosna, a z nią przyszły nowe plany, postanowienia i marzenia :) I fajnie lubię to i mam nadzieję, tzn. wierzę, że wszystko będzie dobrze.
A już niedługo będzie tak:





czwartek, 20 lutego 2014

Film, który warto obejrzeć


Kiedyś rozmawiając z koleżanką na temat książek polecała mi te autorstwa Jodi Picoult. Jednak do tej pory żadna nie wpadła mi w ręce. Ale teraz wiem, że to się zmieni. Co mnie do tego zmotywowało? Ano film, film nakręcony na podstawie jej powieści o takim samym tytule Bez mojej zgody.
Nie będę wam opisywać o czym on jest, opis znajdziecie tutaj KLIK
Film leciał w tą sobotę w TVN, cieszę się, że go obejrzałam... 



wtorek, 18 lutego 2014

Czytajmy, bo czytanie jest drugim życiem - Józef Ignacy Krasicki


Lubię czytać. Jednak ostatnio jest tyle ciekawszych zajęć prawda? Ale postanowiłam! Wieczory rezerwuję wyłącznie dla dobrej książki. Mam nadzieję, że zrobione przeze mnie zakładki pomogą mi spełnić to postanowienie ;)

Obecnie czytam: Millenium Dziewczyna, która igrała z ogniem S. Larsson