wtorek, 31 marca 2015

A to pech!


Im jestem starsza tym bardziej podchodzę do drobnych przeciwności w życiu na luzie. Szkoda się denerwować. Są w życiu sprawy ważniejsze, na których trzeba skupić większą uwagę. Ale niestety czasem mówię - i jak tu się nie denerwować? Niby jakieś pierdoły, drobnostki, a jednak. Najgorsze jest to, że odkręcanie takich spraw, naprawianie i prostowanie błędów też zabiera trochę czasu, który moglibyśmy przeznaczyć na inne, bardziej przyjemne rzeczy.
Przykłady z moich ostatnich kilkunastu dni:

1. Kupiłam w sklepie internetowym kilka rzeczy. Okazało się, że produkt X nie pasuje, zatem po uzgodnieniu ze sprzedającym odsyłam go i wymieniam na podobny. Ja pokrywam koszty przesyłki - koszty przesyłki ze zwróconym towarem oraz koszty przesyłki z wymienionym towarem od sprzedającego (oczywiste przy zakupach internetowych). Proszę tylko sprzedającego, o jak najszybsze nadanie - uzgodnienie POLECONY PRIORYTET.
Czekam i czekam przesyłki nie widać. Zaczynam się denerwować, bo potrzebuję tą rzecz na już. We środę piszę do sprzedającego czy przesyłka została wysłana. Otrzymuję odpowiedź - nadane w piątek! Wraz z odpowiedzią otrzymuję nr listu oraz informację, że na stronie Poczty Polskiej jest informacja o dwóch nieudanych próbach doręczenia przesyłki w poniedziałek i wtorek. Dziwne myślę - bo cały czas jestem w domu, w skrzynce awiza brak (tak tak, niektórym listonoszom nie chce się wychodzić na 5 piętro i od razu wolą wrzucić awizo - masakra). Ale awiza brak jak już wspomniałam. Dzwonię na pocztę i pytam o co chodzi - Pan uprzejmie mówi, że listonosz pewnie się nie wyrobił, że miał pewnie dużo listów do rozniesienia i się nie wyrobił. No tak, tylko mnie to jakoś nie interesuje, zwłaszcza, że to był priorytet. Sprawdzam dokładnie jeszcze informację na stronie internetowej Poczty i odkryłam kolejną rzecz - przesyłka została skierowana do Urzędu Pocztowego, który jest zlokalizowany dalej niż 3 inne placówki poczty, na które wcześniej przychodziły inne przesyłki. Dzwonię więc do tego urzędu i znowu pytam co się stało, otrzymałam podobną odpowiedź, więc pytam - czy jak dziś listonosz do mnie nie przyjdzie, to czy mogę przyjść na pocztę i odebrać osobiście przesyłkę? (bo wiem, że pod koniec dnia listonosz musi zdać wszystkie nierozniesione przesyłki). Otrzymuję odpowiedź - tego nie umiem Pani powiedzieć, ale proszę zadzwonić koło 18....... Ręce mi opadły. Na szczęście o 17 listonosz zapukał do drzwi. Super. Priorytet nadano w piątek rano, a dostarczony został w środę popołudniu. 
Złożyłam reklamację, a raczej zażalenie na taką opieszałość Poczty, ciekawe czy usłyszę słowo przepraszam.

2. Znowu przypadek z Pocztą. Tym razem wysyłam przedmiot za pobraniem. Wykorzystuję do tego Paczkę24. Jakiś dziwny ten formularz. Umówiłam się ze sprzedającym, że to on ponosi koszty przesyłki. Zaznaczyłam Opłatę uiszcza Adresat. Przy wysyłce na poczcie opłata zostaje mi jednak pobrana. Nie protestuję, bo pierwszy raz wysyłam taką przesyłkę, myślę sobie pobiorą w celu zabezpieczenia się gdyby np. adresat nie odbierał, a potem oddadzą wraz z wartością zapłaconą przez kupującego. Listonosz przy doręczeniu pobiera również taką samą kwotę od adresata. A na moim koncie pojawia się tylko kwota za sprzedany przedmiot. Poczta pobrała 2 razy opłatę. Dzwonię zatem do BOK i pytam. Pani każe składać reklamację. Albo iść na pocztę i wyjaśnić sprawę. Na szczęście dzwoniłam już dzisiaj. Pan bardzo zdziwiony, ale powiedział, że pieniądze odda. Zobaczymy - idę popołudniu.

3. Znowu zakupy internetowe :) Kupiłam ostatnio cyfrową ramkę na zdjęcia. Z braku czasu leżała kilkanaście dni. Po włączeniu coś było nie tak. Niby działała, ale tylko na chwilę, potem się wyłączała. Pokazywała tylko 5 zdjęć z podłączonego źródła, na którym było ich kilkadziesiąt. Znów reklamacja. Bez problemu zjawił się kurier odebrał wadliwy towar. Czekam. 14 dni i nic. Kontaktuję się ze sklepem co z moją ramką. Nie wiedzą. Proszą o cierpliwość bo sprawę wyjaśniają. Otrzymuję informację, że otrzymam nowy towar. 
W poniedziałek tel. od firmy kurierskiej, że na paczce jest niekompletny adres i proszą o informację bo jak zdążą to jeszcze dzisiaj dostarczą. I dobrze, że zadzwonili, bo adres był całkowicie zły - teraz mam nowy adres, a oni wzięli adres z poprzedniego miejsca zameldowania. Podałam nowy adres i w tym samym dniu otrzymałam przesyłkę. I wiecie co? Nie na tym nie koniec :) Po otwarciu od razu wzięłam do ręki instrukcję obsługi i uruchomiłam ramkę zgodnie z zaleceniami. Tzn chciałam ją uruchomić bo.... ramka nie działa :) Nie wiem czy to wina samej ramki, czy zasilacza ale nie działa. W ogóle. Piszę więc do sklepu internetowego. Trochę mi głupio, ale to chyba nie mi powinno być głupio. Otrzymuję odpowiedź od uprzejmej Pani, że będzie się ze mną kontaktował dział reklamacji. Czekam zatem :)

Grunt to się nie denerwować :) A Wy też często macie takiego pecha?


środa, 25 marca 2015

3 kreatywne pomysły na wielkanocne ozdoby


Czasem szperam po sieci i trafiam na różne cudeńka :) Dziś przedstawiam Wam fajne pomysły, które według mnie możecie wykonać sami lub włączyć do kreatywnej zabawy dzieci. Na pierwszym miejscu znalazł się baranek - jest uroczy, a wydaje mi się, że nie jest trudno go zrobić. Patyczki do uszu ma w domu każdy z nas, więc do dzieła! ;)

1. Baranek z patyczków do uszu :)


source: http://www.fabartdiy.com/

2. Króliczek z pomponów





via on pinterest

3. Kurczaczki i zajączki z pomponikiem



via on pinterest

poniedziałek, 23 marca 2015

Pora na rzeżuchę!


Zbliża się Wielkanoc. Ja już postanowiłam posadzić rzeżuchę. Świetnie sprawdza się jako dekoracja na wielkanocnym stole, ale nie tylko. Ja bardzo lubię kiełki rzeżuchy i z chęcią zjadam je kładąc na kanapkę. Z chęcią pokażę Wam jak mi wyrosła za kilka dni :)

Okazuje się, że rzeżucha ma bardzo wiele właściwości leczniczych. Zawiera mnóstwo witamin i mikroelementów. Na portalu poradnikzdrowie.pl możemy przeczytać: 

Rzeżucha ma właściwości zdrowotne i kosmetyczne. Jest źródłem potrzebnych naszemu organizmowi witamin - zwłaszcza witaminy C - i mikroelementów. Dawniej rzeżucha stosowana była przy owrzodzeniach skóry i pasożytach jelit, ponadto dezynfekowano nią jamę ustną i przewód pokarmowy.
Rzeżucha w medycynie ludowej
Powinna gościć na naszym stole (nie tylko w formie dekoracji!) przez cały rok, a już z pewnością zimą i na przedwiośniu, kiedy trudniej o pełnowartościowe warzywa.  Rzeżucha jest nieoceniona, kiedy dopada nas wiosenne przesilenie - czujemy się słabo, kiepsko znosimy zmiany temperatur, mamy szarą cerę i matowe włosy.
W medycynie ludowej nazywano ją zdrowiem ciała. Nic dziwnego, skoro była lekiem na pasożyty jelit i owrzodzenia skóry. Już wtedy wiedziano, że dezynfekuje jamę ustną i przewód pokarmowy. Poza tym działa moczopędnie – z tego względu wskazana jest przy chorobach nerek. Ale uwaga! Jeśli zjemy jej za dużo, może spowodować stan zapalny pęcherza. Kilka porcji wielkości łyżeczki od herbaty w zupełności wystarczy w ciągu doby.

Rzeżucha zawiera sporo witaminy C. Dlatego też zaleca się ją palaczom, którzy cierpią na niedobory tego nieocenionego przeciwutleniacza (mają jej o 40 proc. mniej niż osoby niepalące). To także świetne źródło witaminy: A, B, PP i K.
Żywieniowcy chwalą ją również za ogromne bogactwo soli mineralnych oraz pierwiastków: żelaza i magnezu. Dlatego powinna być w jadłospisie kobiet w ciąży i dzieci, a także osób wycieńczonych. Wskazane jest regularne jedzenie rzeżuchy przy bronchicie, dolegliwościach reumatycznych, anemii, a także przy chorobie wieńcowej i zaburzeniach krążenia.
Spożywanie rzeżuchy zaleca się osobom chorującym na osteoporozę. Zwłaszcza tych, które nie tolerują mleka i jego przetworów. Pod względem zawartości wapnia rzeżucha jest drugą rośliną po orzechach laskowych!

Ponieważ jest bogatym źródłem łatwo przyswajalnego jodu, poleca się ją osobom z niedoczynnością tarczycy. Rzeżuchy nie powinni sobie żałować ludzie chorzy na cukrzycę. Obniża bowiem poziom cukru we krwi, zaś zawarty w niej chrom wspomaga prawidłową pracę trzustki.
źródło: poradnikzdrowie.pl

niedziela, 22 marca 2015

Kuchenne triki przy pieczeniu ciast


Uwielbiam spędzać czas w kuchni! Pieczenie ciast to moje hobby :) Najbardziej lubię piec..... hm co ja lubię najbardziej? Chyba wszystko. Jeszcze niedawno myślałam, że nie umiem ciasta drożdżowego, teraz wychodzi mi takie, że znika w kilka chwil ;) Biszkopty też lubię piec, serniki, owocowe z bitą śmietaną. Na Święta czeka mnie wyzwanie - chcę upiec seromak, czy jak go inaczej zwą sernik z makiem (chodzi za mną już od dłuższego czasu, a ciągle piekę inne ciasta). Jeśli macie sprawdzony, dobry przepis podeślijcie.
Mam dużo książek z przepisami, inspiracje czerpię też z blogów kulinarnych, posiadam też swój własny przepiśnik.

Ile razy piekę dane ciasto stosuję pewne zasady, dzięki czemu wszystko wychodzi jak należy :) Spisałam tyle ile mi się przypomniało. Może dla niektórych z Was są one oczywistą oczywistością, może nie:) A Wy macie jeszcze jakieś dodatkowe rady?

Oto kilka z nich:
1. Jaja do przygotowania biszkoptu muszą być zawsze w temperaturze pokojowej - warto je wyjąć z lodówki dzień przed lub wcześnie rano.
2. Po upieczeniu biszkoptu na tort, wyjmuję ciasto z piekarnika i rzucam pionowo z góry równo na podłogę (z wys. ok. 1 m jeszcze w tortownicy!)
3. Do przygotowania kruchego ciasta zawsze dodaję zimną margarynę lub masło.
4. Po wyłożeniu ciasta kruchego na blachę nakłuwam ciasto widelcem.
5. Sekretem udanego ciasta drożdżowego jest..... jego długie wyrabianie (wiem wiem boli ręka ;)
6. Ciasto drożdżowe nie może być zbyt długo pieczone - wtedy będzie suche, dlatego sprawdzam patyczkiem i gdy jest suchy od razu wyjmuję :)
7. Jeżeli piekę ciasto na karpatkę lub ptysie nie otwieram piekarnika w trakcie pieczenia.
8. Mam swój sprawdzony piekarnik, ale zdarza się, że piekę poza domem, dlatego jeżeli w trakcie pieczenia widzę, że wierzch ciasta za szybko się rumieni (mimo dobrych ustawień piekarnika) przykrywam go folią aluminiową (dotyczy zwłaszcza serników)
9. Muffiny - za bardzo nie przepadam ale piekę. Główna zasada - nie miksujemy! Najpierw mieszamy suche składniki, w oddzielnej misce mokre, następnie łączymy i mieszamy widelcem. Nie miksujemy :)
10. Mąka do przygotowania wszystkich ciast powinna być przesiana - gdy się spieszę pomijam przesiewanie - a to niedobrze, bo przesiana mąka powoduje, że ciasto jest pulchne i smaczne.
11. Do ubijania białek zawsze dodaję szczyptę soli.
12. Rodzynki dodawane do ciasta zawsze parzę gorącą wodą, osuszam i oprószam mąką - wtedy nie opadają na spód ciasta.
13. Oprószam również owoce dodawane do ciasta, chociaż niektórzy obtaczają w bułce tartej.
14. Jabłka, aby nie ściemniały spryskuję sokiem z cytryny.
15. Do przecinania biszkoptu na tort używam zwykłej nitki, choć podobno lepsza jest nić dentystyczna. Na początku nacinam biszkopt nożem, potem wkładam nitkę i biszkopt przecięty równiutko w 2 minuty ;)
16. Nie używam kiwi w połączeniu z galaretką - wtedy na bank galaretka nie stężeje.



piątek, 20 marca 2015

Nie nadaję się na blogerkę! :)


Dużo czasu minęło od ostatniego wpisu na tym blogu. Czasem tak bywa. Jak przeglądam inne blogi też często zdarzają się takie sytuacje. No cóż, nie będę się tłumaczyć dlaczego, dziękuję Wam że tu czasem zaglądacie:) Ja nie zapomniałam o Waszych miejscach w sieci i często je odwiedzam, choć nie komentuję:) Ale patrzę, oglądam i podziwiam. Mam nadzieję, że wraz z nadejściem wiosny przyjdzie też większa ochota na bywanie tutaj.

Pozdrawiam was serdecznie, w ramach przeprosin do ściągnięcia darmowe grafiki (pochodzące ze strony freepeek.com) wielkanocne, no bo Święta tuż tuż, może się komuś przydadzą?